24 lis 2025

Cieszyn jest piękny
Między wzgórzami
Zawieszony
Jak między wpatrzeniem
A wypalonymi oczyma
Punktem, który był zawsze
A stawaniem się w bólu
Podmuchem harmonii w tańcu
A dłonią bezwzględnie twardą
Kotem owiniętym wokół stóp
A obcością
Płonącym ciepło kominkiem
A ciałem, co może się oparzyć

Glassowi

Możesz wirować
Ile chcesz
Nie uciekniesz
Zwielokrotniać i powtarzać
A i tak Cię rozumiem
Jakoś się wczepię w Twoje słowa
Których nie wypowiedziałeś
I popłynę 
Jak majtek
Wpatrzony w kapitana
Aż ucichniesz w tym dźwięku

Na początku 364
Miał dni świat
Bo tak orzekli uczeni
Oraz kapłani
A może to jedno słowo...
To było wtedy
Człowiek wydawał się sobie młody
Prawdy ścierały się
Kość w kość
Pięść była pięścią
A krok krokiem
Potem urodziła się moje Babcia
I całkiem rozsądnie
Z koleżankami ustaliły, że 365
A i to niezbyt regularnie

85 metrów Kafki

taką długość ma najkrótsza granica
dosypywali ziemi
drobnych
czasem ładnych
kamyków
piasku
muszelek
może i perłopławów
aż powstała
w swojej groteskowości
może dzielić cokolwiek
ale dzieli ludzi