31 sty 2026

Pamiętam...

W mojej młodości
Kosiłem zboże sierpem
Jeździło się bez strzemion
Ogień zapalali Bogowie
Budowali domy bez gwoździ
Nikt nie umiał czytać
Pracowało się od świtu do zmroku
Kobiety nie mogły studiować
Nie mieliśmy toalety w domu
Do sąsiedniej wsi jeździło się raz w roku
Nikt nie wiedział, że jest Ameryka
Jak miałeś zapalenie płuc, to umierałeś
Ludzie wybijali sobie okna, jak mieli inne poglądy
Jeńców się zabijało
Buty nosiło się do kościoła
Chleb piekło się w każdym domu


28 sty 2026

Wykopki

Schylona
Zanurzyła oczy
Kwadratowe palce
Serce
Dzieciństwo
Marzenia
W kartoflisku

Od stopy
Przez łydkę
Udo
Lędźwia
Plecy i kark
Przebiegł uśmiech

Nikt
Chyba nawet ona
Go
Nie zauważył


5 sty 2026

Zachwyt elektryka

Różnica natężeń między 
Ładunkiem ofiarowanej rzeczywistości
A potencjałem odbiornika

Ślady ciepła

Krople życia na śniegu
Zaparowanymi pyskami
Wyskubujące szczęście
Smakujące sucho 
Pachnące latem
Przeżuwające czujnie
Ze skupieniem w lśniących
Tęskniących oczach
Bez powodu zerwane do lotu
Znikają same przed sobą
W zaroślach jaźni

3 sty 2026

Wypatrzone do łez okna

Przez wieki
Doświadczali prawdy
Że ciasne wsie
Łatwiej się palą
Dlatego zaczęli budować luźniej
Początkowo
Żeby ogień się nie przenosił
Później
By nie słyszeć krzyków
Po latach
By nie widzieć
Jak krew potrafi płonąć
A po kolejnym czasie
By nie słyszano
Jak wrzeszczą
Z samotności

Na pogrzeb Jasia

Jasiu, a właściwie Aleksander Jasik, zmarł 25 grudnia 2025 roku, a pochowany został 2 stycznia. 

Niezbyt wyrafinowany
Ale ciężki
Żart
Zrobiłeś mi
Tą swoją nie planowaną śmiercią
Od dzisiaj
Turkot pociągu
Dźwiękowy sygnał kolejowy
Kolorowa lokomotywa
Stacyjne modeliki
Z zastygłymi w plastiku postaciami
Uderzenia konstrukcji wagonów
Tajemnicze rozjazdy
Tory donikąd
Będą ściskały mi gardło
Jak stary służbowy
Rozkład jazdy

Garść miłości

Tyle Ci przynoszę
Tyle udało wygarnąć się
Z małego tekturowego pudełka
Zwanego sercem
Polepionego niezdarnie
Klejem nadziei
Pomalowanego plakatówkami
Marzeń

Drzewo nie wie
Że stoi niżej
W hierarchii stworzeń
Że nie ma wyobraźni
By udawać ptaka
Płonie tylko
Grzejąc dłonie
Nimi ścięte 
W pół nie zauważonego
Gestu