31 mar 2026

Kontrapunkt

Otwierasz usta
Ja oczy
Unosisz brew
We mnie krew
Czujnie zwalnia bieg
Myślisz cień
Ja słońca bieg
Zaciskasz mocniej palce
Barwy mieszają się
Zapadasz w smutek
Kotwica we mnie wbija się jak w muł
Uśmiech mruży twe oczy
Ja zachłystuję się powietrzem

Idea

To tylko mała igiełka
Nie musi boleć
Proszę się na tym nie skupiać
Nie pan pierwszy
I nie ostatni
Za rok będzie już lepiej
Łagodniej
Prawdziwiej

Rozszczelnienie kombinezonu

Ile wytrzymać da się w próżni
Kilkanaście sekund
Tlen z krwi wysysają płuca
Jakby zamarzają oczy
Poddaje się mózg
Mięśnie...

Nie...
Tylko te zamarzające oczy
To prawda

12 mar 2026

Brak mi słońca nad horyzontem
Pewności, że świat istnieje
Choć dziadowie dłutem i strugiem
Dziergali wióry społeczeństwa
Brak mi krajobrazu
Bez drogi