Nie było nic wielkiego
Krajobraz
Woda dająca życie
I roślinność
To życie otrzymująca
Rzeka ginąca wśród zarośli
O skromnej palecie barw
Jej nurt równie skromny
Zaznaczony kilkoma ocienionymi kreskami tajemnicy
Wszystko zanurzone
W niepewnym swego
Słońcu
Krzewy jakby prześwietlone nim
I tylko linie brzegów
Wstydliwie wzmocnione
Czernią
Oprawny w złoconą niemodną już ramkę
Za szkłem
Uderzonym punktowo
W sam środek nurtu
Woda leżała na chodniku
Obok śmietnika
Przepłynęła przeze mnie
Nieśmiało