Grzmi kolorami
Jesieni
Natłok kropli liści
Który pocałuje pierwszy
Wilgotną ziemię
Pachnącą
Życiem i śmiercią
Żółkną w beznadziei
W czerwieniach płoną pożądaniem
Brązowieją z tęsknoty
Purpurowieją od strachu
To na nic
O pierwszym przedwczesnym zmroku
Jak nieczuły rodzic
Zamykający malca w karuzeli
Pchnie je
W niewymuszony taniec
I ostatnie spełnienie
Zeschniętego deszczu
Spragnionej gleby